niedziela, 13 kwietnia 2014

Rozdział 3

Hejka  nastał czas na nowy rozdział!! Miał być wcześniej ale odcięli mi Internet  i jakoś wena mi uciekła. Jako ,że nikt nie zgadł co wymyślił Kentin T__T  więc nikt nie dostanie ciasteczek. No dobra moja siostra na to wpadła dlatego jak ci obiecałam wstawiam ci całe 100 kilo gruzu SMACZNEGO!!! (wiem ,że go uwielbiasz*__*)

Ale teraz zapraszam na rozdziałJ

-Pasażerów samolotu 1134 do Paryża ,uprzejmie prosimy o zapięcie pasów ,zaraz podchodzimy do lądowania- ogłosiła stewardesa  ,jejku tak szybko zleciały te cztery godziny lotu. Zapięłam pasy i zaczęłam obserwować chmury zza okna. Ten lot był bardzo zabawny ,no może nie dla mojego taty który wygląda teraz jak kura. ‘Pewnie zastanawiacie się dla czego? Już wyjaśniam ,tak więc ogólnie dziesięć minut lotu było normalne ,znaczy ja siedziałam przy oknie i pisałam tekst piosenki ,mama siedziała koło mnie i czytała książkę co jakieś piętnaście minut chichocząc. Za to tata siedział przed nami i czytał gazetę ,no i wszystko było by ekstra gdyby nie to ,że później koło niego usiadła grupa klaunów. Na początku zachowywali się normalnie ,ale po dwóch minutach znudziło się im to i zaczęli robić te swoje sztuczki a dokładniej pryskali się wodą ,no raczej nie siebie tylko mojego ojca którego obrali za ofiarę ,hihi i dobrze ci tak ,za zrzucenie mnie z łóżka. Gdy tata był już cały mokry i wyglądał jak zmokła kura ,zaczęli obrzucać go ciastem z bitą śmietaną.  He he  wyglądał prze komicznie ,na koniec wyciągnęli asa z rękawa ,czyli obrzucili go różnymi papierkami ,piórkami, wstążkami . Wysiedli gdzieś koło Kanady. Żebyście widzieli minę taty i jego ulgę w oczach ,taaa tylko nie widział jeszcze swojego odbicia ,popukałam go w ramie i dałam lusterko ,gdy zobaczył swoje odbicie to aż pisnął ,co nie okazało się dobrym pomysłem ,ponieważ wszyscy pasażerowie łącznie z stewardesą popatrzyli na niego i po chwili wybuchli śmiechem.’ Wylądowaliśmy ,powoli razem z mamą zebrałyśmy nasze rzeczy i bagaże podręczne a tata ruszył pędem do wyjścia. Biegł tak szybko ,że z mamą musiałyśmy biegać  ,uwaga, uwaga w SZPILKACH!!!  Prawie skręciłyśmy sobie kostki ale dogoniłyśmy go ,znaczy on już wchodził do łazienki kiedy tam dotarłyśmy ale liczyło się ,że w ogóle dałyśmy radę go dogonić. Po piętnastu minutach wyszedł przebrany i ruszyliśmy w stronę naszego samochodu   ,którego przewieźliśmy tu trzy dni temu. Wsiedliśmy do  auta i zapieliśmy pasy ,mama włączyła radio i ustawiła na eske .
-Tak w ogóle to gdzie jest nasz dom?- spytałam , wiecie ciekawość aż zżerała mnie od środka ,po chwili mama odpowiedziała
-Znajduje się na ulicy Przekątnej…- chciała mówić dalej ale jej przerwałam i z wielkim bananem na twarzy zapytałam
-Na przekątnej ,jak w Harrym  Potterze – po czym razem z tatą wybuchłam nie kontrolowanym śmiechem ,dziesięć minut później dopiero się uspokoiłyśmy  .Mama westchnęła i odpowiedziała
-Tak,  tak ,o patrz to on! – wskazała na piękny dom ,utrzymywany był w kolorach szaro, biało ,brązowych wokół którego była soczyście zielona trawa i kilka krzaczków. Wyszliśmy z samochodu i jedynie co mogłam powiedzieć to WOW!! A gdy mama otworzyła drzwi o weszliśmy do środka zobaczyłam przedpokój w którym dominował kolor brązowy i biały. Koło ściany wisiało lustro i stały dwie szafy ,jedna na buty druga na kurtki i płaszczę. Zawiesiliśmy swetry na wieszakach i zdjęliśmy buty ,po czym ruszyliśmy dalej. Gdy weszliśmy do salonu to prawie nie usiadłam na podłodze z wrażenia ,był to utrzymywany w tonacji beżowej z kremową , na środku której stały dwie kanapy naprzeciwko siebie a między nimi stolik ,natomiast po prawej stronie ściany był kominek a na lewej telewizor plazmowy, nad stolikiem wisiała wielka prostokątna lampa z białym obszyciem. Ruszyliśmy do kuchni która była utrzymywana w kolorach kremowych i czarnym. Weszłam po schodach do mojego pokoju który znajdował się na poddaszu i gdy go zobaczyłam to aż zaniemówiłam ,był obłędny i taki przytulny ,ściany miał pomalowane na fioletowy i biały kolor który dominował w całym pokoju. Zobaczyłam drzwi  a kiedy je otworzyłam ukazała mi się łazienka biała z zielonymi akcentami ,zobaczyłam w środku następne drzwi i gdy przez nie przeszłam ujrzałam wielką garderobę utrzymywaną w kolorach beżu. Już miałam z niej wychodzić gdy spostrzegłam wypuklenie w ścianie, zaniepokojona szybko do niego podeszłam a gdy go dotknęłam ,wysunęły się schody prowadzące na górę ,gdy po nich weszłam zobaczyłam strych w którym urządzone było studio nagrań ,acha więc to tutaj mam trzymać instrumenty ,nie wspominałam? W nowej szkole nie wolno mi mówić ,że jestem z tamtej szkoły ze względu na renomę szkoły oraz na musical. Pewnie wszyscy zastanawiają się  ,”Jak to przecież ona wyjechała a ma wystąpić w musicalu?” no już wyjaśniam ,będę musiała ćwiczyć niektóre dialogi przez skape  (czy jak to się tam pisze?) a co trzy tygodnie będę musiała jeździć do Japonii na próby.  Zeszłam na dół i pomagałam ustawiać wszystkie rzeczy rodzicom ,następnie wniosłam i  ułożyłam wszystkie moje rzeczy. W międzyczasie  się ściemniło więc poszłam się umyć i przebrałam się w moją piżamę i zeszłam na dół gdzie z rodzicami do północy oglądałam film „Tylko mnie kochaj”. Po czym poszłam do mojego pokoju i walnęłam się na łóżko a moją ostatnią myślą przed zaśnięciem było „może pójdę jutro na plażę?” po czym zapadłam w głęboki sen.

Tam tara ram ,tak więc wyjaśniłam wam o co chodzi z musicalem heh , mam nadzieję ,że rozdział się podobał J

Zdjęcia:

Dom:

Przedpokój:

Salon:

Kuchnia:

Pokój Olci:

Łazienka:

Garderoba:



Studio nagrań na strychu:


Piżama Olci:

2 komentarze:

  1. Hej, mam pytanie. Czy ten blog będzie kontynuowany? Wchodzę tu od czasu do czasu z nadzieją na nowy rozdział, a tu nic z tym rzeczy :(
    Także proszę o szybką odpowiedź ;]

    OdpowiedzUsuń