Hej nazywam się Oliwia ale jako ,że nie lubię swojego imienia rodzina i znajomi nazywają mnie Ola lub Olcia.
Pochodzę z Japonii tak jak cała moja rodzina ,no może oprócz mojego taty który
jest Anglikiem. Jestem utalentowana
muzycznie i plastycznie ale jest jeden minus jestem bardzo nieśmiała ,z rodziną i
znajomymi to jeszcze nie jest tak źle ale gdy jestem w nowym miejscu i ktoś
nieznajomy do mnie zagada to już jest źle. Zapytacie pewnie dlaczego? Cóż już
wam odpowiadam ,wtedy zaczynam się trząść i nie mogę wydobyć z siebie słowa.
Wszyscy mówią ,że trudno jest zobaczyć moje oczy przez to ,że często mam głowę
pochyloną na dół. Może powiem teraz wam
o moim wyglądzie ,tak więc jestem wysoką blondynką której włosy sięgają trochę
niżej niż za ramiona ,oprócz tego mam dwa białe pasemka we włosach po prawej
stronie , dwukolorowe oczy ,lewe niebieskie a prawe zielone ,na dodatek
naturalnie czerwone usta oraz tatuaż na plecach przedstawiający połączenie
anielskich skrzydeł ze skrzydłami kruka. No ale dosyć już o mnie ,właśnie znajduję się w Sali
widowiskowej gdzie odbywa się przesłuchanie do musicalu tak właściwie to jestem
obecna tu tylko ciałem bo moje myśli wciąż krążą koło sprawy przeprowadzki. Z
mojego zamyślenia wyrwał mnie głos pani Niny
-Czy ty mnie w ogóle słuchasz Oliwio!!!- na co zerwałam się
z miejsca i odpowiedziałam
-Tak – na co ona zrobiła skwaszoną minę i spytała
-W takim razie co mówiłam- no kurczę tu mnie ma
,zarumieniłam się i spuściłam głowę jąkając
-N-nie w-wiem- pani
Nina tylko westchnęła i kazała mi
uważać ponieważ to mój ostatni dzień tutaj.
Po niecałych 14 minutach zabrzmiał dzwonek oznajmiający przerwę ,zerwałam się z krzesła
i ruszyłam w stronę klubu ogrodników który znajdował się na dachu. Nie jestem w klubie ogrodników ,niestety to nie
dla mnie ,mimo to ,że lubię kwiaty to po prostu nienawidzę owadów ale wracając właśnie otworzyłam drzwi do dachu
i znalazłam się w klubie ogrodników ,musze powiedzieć ,że za każdym razem gdy
go widzę zapiera mi dech w piersiach. Uśmiechnęłam się sama do siebie i
ruszyłam w stronę bujanej ławki gdzie
zabrałam się za rysowanie pięknego motylka który usiadł na kwiatku naprzeciw
mnie. Tak upłynęła mi długa przerwa a teraz jeszcze ostatnia lekcja czyli
godzina wychowawcza. Nie jest to moja ulubiona lekcja ,pewnie się dziwicie bo
przecież można pogadać itp ale znając
życie lekcja będzie się kręcić koło mej osoby ,co nie zbyt mi się podoba.
Weszłam do klasy i od razu dopadły mnie moje przyjaciółki Stefanii i Cecylia które gadały jak to one
mają w zwyczaju o ciuchach ,zakupach itp. Ogólnie rozmowy trwały jeszcze około
10 minut dopóki do Sali nie weszła wychowawczyni mówiąc
-Cisza ,cisza mieliście już wystarczająco czasu by
porozmawiać a teraz przechodzimy do lekcji- usiadła na krześle i zaczęła
sprawdzać obecność, gdy skończyła zaczęła omawiać zakończenie roku ,które już za 2 dni. W sumie
zeszło jej na to z 20 minut i wtedy zeszła rozmowa na inny temat a mianowicie
na mój
-Jak pewnie wszyscy wiecie Ola nie będzie już chodzić z nami
do klasy w przyszłym roku ,dlatego organizujemy wieczór pożegnalny- stwierdziła
a wszyscy się zgodzili kiwając głowami i rozmawiając między sobą co kto zrobi.
Nie podobało mi się to ale no cóż taka moja poddańcza wole ,że się nie
sprzeciwiłam ,zresztą i tak nie miałoby to sensu. Reszt godziny wychowawczej przebiegła
spokojnie na omawianiu tego jak mamy
bezpiecznie spędzić wakacje. Zadzwonił dzwonek więc razem ze Stefanii ruszyłam
do szafek z kąt zabrałam rzeczy i
włożyłam moje książki. Przed bramą szkoły pożegnałam się z Stefanii i weszłam
do samochodu mamy. Moja rodzicielka to bardzo urocza kobieta z pięknymi sięgającymi do kolan włosami i zielonymi
oczami ,jest idealnym przykładem jaka powinna być matka. Gdy weszłam do
samochodu obdarzyła mnie szerokim uśmiechem i spytała
-Jak tam w szkole – wcisnęła pedał gazu i ruszyłyśmy
-Jak zwykle ,tylko chcą zrobić mi wieczorek pożegnalny-
mówiąc to skrzywiłam się na co mama
zaśmiała się radośnie
-I znając życie nie wyraziłaś swojej opinii na ten temat ,czasami zastanawiam się dlaczego jesteś taka nieśmiała skoro ja i
twój ojciec byliśmy zawsze śmiali.- tak kiedyś też się nad tym
zastanawiałam ale w sumie doszłam
jedynie do tego ,że skoro dwa plusy dają minus to musi być tak samo ze mną , no
bo skoro moi rodzice oboje są śmiali to ja musze być nieśmiała. Po około 15
minutach jazdy w tym wliczając 5 minut stania w korku dojechaliśmy do domu. Nie
za duży ,nie za mały dom w kolorze kawy
z czekoladowymi dachówkami ukazał nam się przed wyjściem z auta.
Wysiadłam razem z mamą i wzięłam swoją torbę z tylnego siedzenia . Weszliśmy do
domu i ruszyliśmy w stronę przedpokoju ,gdzie zostawiłyśmy swoje płaszcze i
buty. W salonie rozdzieliliśmy się i ruszyłam do swojego pokoju by przebrać się
w normalne ciuchy ,po czym rozczesałam swoje włosy i związałam w dwa kucyki
wiszące po bokach ,odłożyłam torbę i
ruszyłam do kuchni gdzie mama czekała na mnie z obiadem.
Po przywitaniu się z tatą ,w ciszy skonsumowaliśmy obiad
i pozmywaliśmy naczynia przy okazji
chapiąc pianą na wszystkie strony .Jako ,że wyszłam z kuchni cała mokra i
brudna ,ruszyłam pod prysznic gdzie umyłam włosy i zawinęłam je ręcznikiem w
rulon ,ubrałam się w asymetryczną granatową spódniczkę z białymi wzorkami oraz
biało czarną bluzkę i czarne skarpetki.
Mój makijaż składał się głównie z nałożenia jaśniutkiego
podkładu wytuszowania rzęs ,zrobienia kresek i pomalowania powiek na granat
przechodzący w czerń .Wiele ludzi mówi mi ,że wyglądam jak taka porcelanowa
laleczka a dodając do tego moją
nieśmiałość ,wychodzi na to ,że wszyscy troszczą się o mnie nie ważne ile się
znamy. Wyszłam z łazienki i skierowałam się do salonu ,gdzie siedzieli rodzice,
już miałam siadać na kanapie gdy tata spytał
-Idziemy na festiwal
w mieście koło świątyni wody? –
na co ja i mama od razu się zgodziliśmy i już po chwili wychodziliśmy z domu. Całą drogę rozmawialiśmy o wszystkim i
o niczym ,po około 15 minutach znaleźliśmy się koło świątyni. Było tam bardzo
kolorowo ,na około nas widać było kwiaty wiśni i dzieci bawiące się w berka
oraz stragany przy których były tłumy. Spotkałam tam wiele osób z mojej klasy i
wspólnie chodziliśmy po całej okolicy. Do domu wróciliśmy po 2
godzinach ,gdzie po umyciu i ubraniu się w piżamę zasnęłam z myślą ,że
jutro ostatni dzień szkoły a jednocześnie przedostatni dzień
mojego pobytu w Japonii.
Mam nadzieję ,że rozdział się podoba i za błędy jeśli takowe
się pojawiły.
Następny rozdział jeśli się wyrobie to dzisiaj wieczorem a
jak nie to jutro.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz