Ale teraz zapraszam na rozdziałJ
-Pasażerów samolotu 1134 do Paryża ,uprzejmie prosimy o
zapięcie pasów ,zaraz podchodzimy do lądowania- ogłosiła stewardesa ,jejku tak szybko zleciały te cztery godziny
lotu. Zapięłam pasy i zaczęłam obserwować chmury zza okna. Ten lot był bardzo
zabawny ,no może nie dla mojego taty który wygląda teraz jak kura. ‘Pewnie
zastanawiacie się dla czego? Już wyjaśniam ,tak więc ogólnie dziesięć minut
lotu było normalne ,znaczy ja siedziałam przy oknie i pisałam tekst piosenki
,mama siedziała koło mnie i czytała książkę co jakieś piętnaście minut
chichocząc. Za to tata siedział przed nami i czytał gazetę ,no i wszystko było
by ekstra gdyby nie to ,że później koło niego usiadła grupa klaunów. Na
początku zachowywali się normalnie ,ale po dwóch minutach znudziło się im to i
zaczęli robić te swoje sztuczki a dokładniej pryskali się wodą ,no raczej nie
siebie tylko mojego ojca którego obrali za ofiarę ,hihi i dobrze ci tak ,za
zrzucenie mnie z łóżka. Gdy tata był już cały mokry i wyglądał jak zmokła kura
,zaczęli obrzucać go ciastem z bitą śmietaną. He he
wyglądał prze komicznie ,na koniec wyciągnęli asa z rękawa ,czyli
obrzucili go różnymi papierkami ,piórkami, wstążkami . Wysiedli gdzieś koło
Kanady. Żebyście widzieli minę taty i jego ulgę w oczach ,taaa tylko nie widział
jeszcze swojego odbicia ,popukałam go w ramie i dałam lusterko ,gdy zobaczył
swoje odbicie to aż pisnął ,co nie okazało się dobrym pomysłem ,ponieważ
wszyscy pasażerowie łącznie z stewardesą popatrzyli na niego i po chwili
wybuchli śmiechem.’ Wylądowaliśmy ,powoli razem z mamą zebrałyśmy nasze rzeczy
i bagaże podręczne a tata ruszył pędem do wyjścia. Biegł tak szybko ,że z mamą
musiałyśmy biegać ,uwaga, uwaga w
SZPILKACH!!! Prawie skręciłyśmy sobie
kostki ale dogoniłyśmy go ,znaczy on już wchodził do łazienki kiedy tam
dotarłyśmy ale liczyło się ,że w ogóle dałyśmy radę go dogonić. Po piętnastu
minutach wyszedł przebrany i ruszyliśmy w stronę naszego samochodu ,którego przewieźliśmy tu trzy dni temu.
Wsiedliśmy do auta i zapieliśmy pasy
,mama włączyła radio i ustawiła na eske .
-Tak w ogóle to gdzie jest nasz dom?- spytałam , wiecie
ciekawość aż zżerała mnie od środka ,po chwili mama odpowiedziała
-Znajduje się na ulicy Przekątnej…- chciała mówić dalej ale
jej przerwałam i z wielkim bananem na twarzy zapytałam
-Na przekątnej ,jak w Harrym
Potterze – po czym razem z tatą wybuchłam nie kontrolowanym śmiechem
,dziesięć minut później dopiero się uspokoiłyśmy .Mama westchnęła i odpowiedziała
-Tak, tak ,o patrz to
on! – wskazała na piękny dom ,utrzymywany był w kolorach szaro, biało
,brązowych wokół którego była soczyście zielona trawa i kilka krzaczków.
Wyszliśmy z samochodu i jedynie co mogłam powiedzieć to WOW!! A gdy mama
otworzyła drzwi o weszliśmy do środka zobaczyłam przedpokój w którym dominował kolor
brązowy i biały. Koło ściany wisiało lustro i stały dwie szafy ,jedna na buty
druga na kurtki i płaszczę. Zawiesiliśmy swetry na wieszakach i zdjęliśmy buty
,po czym ruszyliśmy dalej. Gdy weszliśmy do salonu to prawie nie usiadłam na
podłodze z wrażenia ,był to utrzymywany w tonacji beżowej z kremową , na środku
której stały dwie kanapy naprzeciwko siebie a między nimi stolik ,natomiast po
prawej stronie ściany był kominek a na lewej telewizor plazmowy, nad stolikiem
wisiała wielka prostokątna lampa z białym obszyciem. Ruszyliśmy do kuchni która
była utrzymywana w kolorach kremowych i czarnym. Weszłam po schodach do mojego
pokoju który znajdował się na poddaszu i gdy go zobaczyłam to aż zaniemówiłam
,był obłędny i taki przytulny ,ściany miał pomalowane na fioletowy i biały
kolor który dominował w całym pokoju. Zobaczyłam drzwi a kiedy je otworzyłam ukazała mi się łazienka
biała z zielonymi akcentami ,zobaczyłam w środku następne drzwi i gdy przez nie
przeszłam ujrzałam wielką garderobę utrzymywaną w kolorach beżu. Już miałam z
niej wychodzić gdy spostrzegłam wypuklenie w ścianie, zaniepokojona szybko do
niego podeszłam a gdy go dotknęłam ,wysunęły się schody prowadzące na górę ,gdy
po nich weszłam zobaczyłam strych w którym urządzone było studio nagrań ,acha
więc to tutaj mam trzymać instrumenty ,nie wspominałam? W nowej szkole nie
wolno mi mówić ,że jestem z tamtej szkoły ze względu na renomę szkoły oraz na
musical. Pewnie wszyscy zastanawiają się
,”Jak to przecież ona wyjechała a ma wystąpić w musicalu?” no już
wyjaśniam ,będę musiała ćwiczyć niektóre dialogi przez skape (czy jak to się tam pisze?) a co trzy
tygodnie będę musiała jeździć do Japonii na próby. Zeszłam na dół i pomagałam ustawiać wszystkie
rzeczy rodzicom ,następnie wniosłam i
ułożyłam wszystkie moje rzeczy. W międzyczasie się ściemniło więc poszłam się umyć i
przebrałam się w moją piżamę i zeszłam na dół gdzie z rodzicami do północy oglądałam
film „Tylko mnie kochaj”. Po czym poszłam do mojego pokoju i walnęłam się na
łóżko a moją ostatnią myślą przed zaśnięciem było „może pójdę jutro na plażę?”
po czym zapadłam w głęboki sen.
Tam tara ram ,tak więc wyjaśniłam wam o co chodzi z
musicalem heh , mam nadzieję ,że rozdział się podobał J
Zdjęcia:
Dom:

Przedpokój:

Salon:

Kuchnia:

Pokój Olci:

Łazienka:

Garderoba:

Studio nagrań na strychu:

Piżama Olci:

Hej, mam pytanie. Czy ten blog będzie kontynuowany? Wchodzę tu od czasu do czasu z nadzieją na nowy rozdział, a tu nic z tym rzeczy :(
OdpowiedzUsuńTakże proszę o szybką odpowiedź ;]
Kiedy next!?
OdpowiedzUsuń