niedziela, 13 kwietnia 2014

Rozdział 3

Hejka  nastał czas na nowy rozdział!! Miał być wcześniej ale odcięli mi Internet  i jakoś wena mi uciekła. Jako ,że nikt nie zgadł co wymyślił Kentin T__T  więc nikt nie dostanie ciasteczek. No dobra moja siostra na to wpadła dlatego jak ci obiecałam wstawiam ci całe 100 kilo gruzu SMACZNEGO!!! (wiem ,że go uwielbiasz*__*)

Ale teraz zapraszam na rozdziałJ

-Pasażerów samolotu 1134 do Paryża ,uprzejmie prosimy o zapięcie pasów ,zaraz podchodzimy do lądowania- ogłosiła stewardesa  ,jejku tak szybko zleciały te cztery godziny lotu. Zapięłam pasy i zaczęłam obserwować chmury zza okna. Ten lot był bardzo zabawny ,no może nie dla mojego taty który wygląda teraz jak kura. ‘Pewnie zastanawiacie się dla czego? Już wyjaśniam ,tak więc ogólnie dziesięć minut lotu było normalne ,znaczy ja siedziałam przy oknie i pisałam tekst piosenki ,mama siedziała koło mnie i czytała książkę co jakieś piętnaście minut chichocząc. Za to tata siedział przed nami i czytał gazetę ,no i wszystko było by ekstra gdyby nie to ,że później koło niego usiadła grupa klaunów. Na początku zachowywali się normalnie ,ale po dwóch minutach znudziło się im to i zaczęli robić te swoje sztuczki a dokładniej pryskali się wodą ,no raczej nie siebie tylko mojego ojca którego obrali za ofiarę ,hihi i dobrze ci tak ,za zrzucenie mnie z łóżka. Gdy tata był już cały mokry i wyglądał jak zmokła kura ,zaczęli obrzucać go ciastem z bitą śmietaną.  He he  wyglądał prze komicznie ,na koniec wyciągnęli asa z rękawa ,czyli obrzucili go różnymi papierkami ,piórkami, wstążkami . Wysiedli gdzieś koło Kanady. Żebyście widzieli minę taty i jego ulgę w oczach ,taaa tylko nie widział jeszcze swojego odbicia ,popukałam go w ramie i dałam lusterko ,gdy zobaczył swoje odbicie to aż pisnął ,co nie okazało się dobrym pomysłem ,ponieważ wszyscy pasażerowie łącznie z stewardesą popatrzyli na niego i po chwili wybuchli śmiechem.’ Wylądowaliśmy ,powoli razem z mamą zebrałyśmy nasze rzeczy i bagaże podręczne a tata ruszył pędem do wyjścia. Biegł tak szybko ,że z mamą musiałyśmy biegać  ,uwaga, uwaga w SZPILKACH!!!  Prawie skręciłyśmy sobie kostki ale dogoniłyśmy go ,znaczy on już wchodził do łazienki kiedy tam dotarłyśmy ale liczyło się ,że w ogóle dałyśmy radę go dogonić. Po piętnastu minutach wyszedł przebrany i ruszyliśmy w stronę naszego samochodu   ,którego przewieźliśmy tu trzy dni temu. Wsiedliśmy do  auta i zapieliśmy pasy ,mama włączyła radio i ustawiła na eske .
-Tak w ogóle to gdzie jest nasz dom?- spytałam , wiecie ciekawość aż zżerała mnie od środka ,po chwili mama odpowiedziała
-Znajduje się na ulicy Przekątnej…- chciała mówić dalej ale jej przerwałam i z wielkim bananem na twarzy zapytałam
-Na przekątnej ,jak w Harrym  Potterze – po czym razem z tatą wybuchłam nie kontrolowanym śmiechem ,dziesięć minut później dopiero się uspokoiłyśmy  .Mama westchnęła i odpowiedziała
-Tak,  tak ,o patrz to on! – wskazała na piękny dom ,utrzymywany był w kolorach szaro, biało ,brązowych wokół którego była soczyście zielona trawa i kilka krzaczków. Wyszliśmy z samochodu i jedynie co mogłam powiedzieć to WOW!! A gdy mama otworzyła drzwi o weszliśmy do środka zobaczyłam przedpokój w którym dominował kolor brązowy i biały. Koło ściany wisiało lustro i stały dwie szafy ,jedna na buty druga na kurtki i płaszczę. Zawiesiliśmy swetry na wieszakach i zdjęliśmy buty ,po czym ruszyliśmy dalej. Gdy weszliśmy do salonu to prawie nie usiadłam na podłodze z wrażenia ,był to utrzymywany w tonacji beżowej z kremową , na środku której stały dwie kanapy naprzeciwko siebie a między nimi stolik ,natomiast po prawej stronie ściany był kominek a na lewej telewizor plazmowy, nad stolikiem wisiała wielka prostokątna lampa z białym obszyciem. Ruszyliśmy do kuchni która była utrzymywana w kolorach kremowych i czarnym. Weszłam po schodach do mojego pokoju który znajdował się na poddaszu i gdy go zobaczyłam to aż zaniemówiłam ,był obłędny i taki przytulny ,ściany miał pomalowane na fioletowy i biały kolor który dominował w całym pokoju. Zobaczyłam drzwi  a kiedy je otworzyłam ukazała mi się łazienka biała z zielonymi akcentami ,zobaczyłam w środku następne drzwi i gdy przez nie przeszłam ujrzałam wielką garderobę utrzymywaną w kolorach beżu. Już miałam z niej wychodzić gdy spostrzegłam wypuklenie w ścianie, zaniepokojona szybko do niego podeszłam a gdy go dotknęłam ,wysunęły się schody prowadzące na górę ,gdy po nich weszłam zobaczyłam strych w którym urządzone było studio nagrań ,acha więc to tutaj mam trzymać instrumenty ,nie wspominałam? W nowej szkole nie wolno mi mówić ,że jestem z tamtej szkoły ze względu na renomę szkoły oraz na musical. Pewnie wszyscy zastanawiają się  ,”Jak to przecież ona wyjechała a ma wystąpić w musicalu?” no już wyjaśniam ,będę musiała ćwiczyć niektóre dialogi przez skape  (czy jak to się tam pisze?) a co trzy tygodnie będę musiała jeździć do Japonii na próby.  Zeszłam na dół i pomagałam ustawiać wszystkie rzeczy rodzicom ,następnie wniosłam i  ułożyłam wszystkie moje rzeczy. W międzyczasie  się ściemniło więc poszłam się umyć i przebrałam się w moją piżamę i zeszłam na dół gdzie z rodzicami do północy oglądałam film „Tylko mnie kochaj”. Po czym poszłam do mojego pokoju i walnęłam się na łóżko a moją ostatnią myślą przed zaśnięciem było „może pójdę jutro na plażę?” po czym zapadłam w głęboki sen.

Tam tara ram ,tak więc wyjaśniłam wam o co chodzi z musicalem heh , mam nadzieję ,że rozdział się podobał J

Zdjęcia:

Dom:

Przedpokój:

Salon:

Kuchnia:

Pokój Olci:

Łazienka:

Garderoba:



Studio nagrań na strychu:


Piżama Olci:

Rozdział 2

Obudziłam się rano ,nie przepraszam zostałam raczej bestialsko rzucona z łóżka przez mojego tatę. Tak mój ojciec od dawna wie ,że jeśli chce mnie obudzić to nie ma innego wyboru. Posłałam mu spojrzenie pełne  gniewu i ruszyłam do łazienki gdzie po wzięciu prysznica ubrałam się w umalowałam i założyłam buty













 włosy uczesałam  po czym wyszłam z pokoju i ruszyłam do salonu ,po drodze prawie zabiłam się o stojące tam pudła. Spojrzałam na nie ze smutkiem ,taaa już jutro wyprowadzka eh aż się wierzyć nie chce ,w najlepszym przypadku będę cała się trząść ,w najgorszym po prostu zemdleję. Po chwili znalazłam się w kuchni gdzie mama szykowała śniadanie, gdy mnie zobaczyła uśmiechnęła się szeroko i spytała
-I  jak się spało- po czym wróciła do smażenia naleśników ,mhh pycha!  Usiadłam na krześle barku
-Dobrze, szkoda ,że pobudka była trochę twarda!- powiedziałam to tak głośno ,że aż moja mama spojrzała na mnie zdziwiona ,na moich policzkach wykwitł duży rumieniec ,a sama prawi schowałam się pod stół ,po czym szeptem dodałam
- Z czym są naleśniki? – Moja mama otrząsła się z transu i podając mi śniadanie rzekła
- Z bitą śmietaną i truskawkami ,takie jakie lubisz- odwróciła się i zaczęła zmywać ,a ja w tym czasie pałaszowałam naleśniki , około pięć minut później pojawił się tata ,który rozmawiał z jak podejrzewam firmą  przewozową ,skąd to wiem? a stąd ,że zawzięcie gestykulował. Po zjedzeniu naleśników podziękowałam i  wzięłam swoją torbę po czym ruszyłam do szkoły. Dojście zajęło mi około 10 minut a i tak do dzwonka został mi jeszcze kwadrans. Właśnie miałam kierować się do klubu ogrodników ,gdy ktoś naglę zasłonił mi oczy. Prawie dostałam zawału ,nagle ktoś spytał                              -Zgadnij kto to?-  po chwili  wiedziałam już kto to ,z uśmiechem na twarzy rzekłam
-Kentin ,ty idioto!- na co odsłonił mi oczy ,odwróciłam się i przede mną  ukazał się wysoki brunet z zielonymi oczami ,nieśmiertelnikiem na szyi ,czarną koszulką na którą miał założoną niedbale białą koszule ,na nogach zaś miał spodnie moro .Po chwili chłopak ukłonił się i rzekł
-Kentin wystarczy ,moja porcelanowa laleczko! – chwycił mnie w tali i zakręcił  cztery raz w kółko. Tak w ramach wyjaśnienia  jest moim przyjacielem od przedszkola ,kiedyś wyglądał inaczej a mianowicie miał włosy które wyglądały jak garnek oraz wielkie okulary. Pewnego dnia ojciec wysłał go do szkoły wojskowej aby „zmężniał” i takim sposobem wrócił odmieniony. Jak ja się z nim rozstanę? Na tą myśl zrobiło mi się bardzo smutno co zauważył bo po chwili spytał
-Co jest Olcia?- eh ta ma zacna mimika  twarzy. Spojrzałam mu w oczy i powiedziałam z prędkością karabinu maszynowego –Jutro wyjeżdżam do Paryża i tam zamieszkam na stałe – Kentin zrobił taką minę jakby miał się zaraz udusić . Popatrzył na mnie z wyrzutem i już miałam ochotę uciekać ,kiedy zadzwonił zbawienny dzwonek .Pędem ruszyłam na  Japoński  wzdychając z ulgi. Jednak wiedziałam ,że i tak czeka mnie rozmowa z nim. Weszłam do klasy a wszyscy popatrzyli na mnie smutnym wzrokiem ,że aż poczułam się nie komfortowo ,szybko usiadłam w ławce. W stresie minęły mi wszystkie lekcję ,poszłam opróżniłam swoją szafkę z rzeczy  i włożyłam do torby. Gdy ją podniosłam prawie upadłam ,założyłam ją na ramie i kiwając  się na boki ruszyłam do wyjścia gdzie od ucznia pierwszej klasy dostałam kartkę z informację o zakończeniu szkoły ,popatrzyłam na nią ,napisane na niej było następująco:
Ceremonia zakończenia szkoły dla
Kl. 1- 12.00-13.10
Kl. 2-13.20-14.07
Kl. 3-14.15-16.00
Prosimy o przyjście 10 minut wcześniej na salę widowiskową gdzie nauczyciele omówią z wami musical ,a potem skierują was na teren szkolny gdzie rozdane będą świadectwa.
Z poważaniem
Dyrekcja.
No nie jest źle ,schodziłam właśnie schodami gdy nagle źle postawiłam nogę i zachwiałam się .Już miałam upaść na beton gdy ktoś mnie złapał ,no może nie ktoś tylko Kentin
-Uważaj ,jeszcze chwila a byłaby z ciebie tylko kupka kości!- powiedział i postawił do pionu ,wziął moją torbę i zaklął
-Co ty tu trzymasz ,cegły?- po czym wziął mnie za rękę i ruszył dalej ,spojrzałam na niego zdziwiona i powiedziałam
-Rzeczy z szafki- Reszta drogi minęła nam na rozmowach o przeprowadzce ,o dziwo w ogóle się nie wkurzył i swobodnie o tym rozmawiał ,czyli jednak coś planuje. Doszliśmy do mojego domu ,pożegnałam się z nim i weszłam do środka, gdzie zastałam mamę pakującą  figurki do pudła .Powiedziałam jej ciche cześć i ruszyłam do pokoju gdzie o dziwo wszystko miałam spakowane do pudeł i toreb. Zrobiło mi się smutno na ten widok ,zapakowałam resztę książek do torby ,po czym położyłam się na łóżku i po chwili zasnęłam.
Siedziałam na ławce w parku gdzie pisałam tekst nowej piosenki.
Nagle ktoś dosiadł się do mnie i zaczęliśmy rozmawiać ,czułam się wtedy tak swobodnie
,że samą mnie to zdziwiło. Niestety nie widziałam twarzy chłopaka.
Nieznajomy przysunął się do mnie i patrzył jak piszę kolejne słowa piosenki.
Nagle objął mnie ramieniem a ja o dziwo położyłam mu na nim głowę.
Nasze twarze zaczęły się do siebie  zbliżać ,dzieliły nas już tylko milimetry gdy nagle
doszedł do mnie z  oddali głos –Olcia wstawaj!- postanowiłam go zignorować próbując
wrócić do nieznajomego ,ale głos był uparty –Olcia wstawaj!- kolejny raz go zignorowałam. Znów znalazłam się przed nieznajomym ,gdy usłyszałam –Zaraz spóźnisz się na zakończenie roku!.
I to mnie obudziło do końca ,zerwałam się z łóżka i przed moimi oczyma pojawiła się zdenerwowana mama ,która zaciągnęła mnie do auta. W rekordowym tempie dojechałyśmy do szkoły i nawet się nie spóźniliśmy. Przy wejściu do szkoły ,rozdzieliłam się z mamą i ruszyłam do Sali widowiskowej. Zastałam tam większą część uczniów. Nagle ktoś złapał mnie z tyłu ,przybliżył się do mojego ucha i szepnął
-Prawie się spóźniłaś , to twój ostatni dzień w szkole tutaj a ty niepunktualna – ostatnią część wypowiedział z bólem. Odwróciłam się i zobaczyłam  smutnego Ayato  ,mojego przyjaciela ,no nie powiem kiedyś byłam w nim zakochana, może wciąż jestem?. Nie wiem ,przy nim czułam się tak dziwnie jakby serce miało mi by wyskoczyć z klatki piersiowej. ((Może powiem wam jak on wygląda ,tak więc ma czerwono-brązowe włosy ,szare oczy oraz jasną cere ,jest bardzo przystojny….(chwilka rozmarzenia ,ale teraz wracamy do fabuły))
-t-tak , p-przepraszam – idiotka po co się tak jąkam przy nim? ,przecież znam go od dawna eh…
-Nie jąkaj się tak Olcia ,bo pomyślę ,że się mnie boisz!- i wybuchł śmiechem ,przytulając się do mnie ,ahh czysta rozkosz ,westchnęłam może trochę za głośno bo zachichotał cichutko i powiedział
-Aż tak się denerwujesz ,hehe, chodź nauczyciele mają coś do powiedzenia- pociągnął mnie do grupki uczniów. Po chwili nauczyciel wyszedł na środek sceny i ogłosił
-Uwaga ,uwaga, proszę o cisze. Teraz ogłosimy przyznane role do naszego musicalu. – nauczyciel wymieniał rolę i osoba która ją zagra, Kentin dostał rolę najlepszego przyjaciela głównego bohatera ,nadszedł czas na główne role
-Główną role męską dostaje Ayato Sikini a główną damską Oliwia Vittildo gratulcję- no nie wieże ,dostałam główną rolę i to jeszcze z Ayato a główni bohaterowie to para . No nie powiem ,że nie jestem niezadowolona ,tak patrząc Ayato też nie ,ale za to Kentin nie wydaje się zbyt zadowolony, ciekawe dla czego? Moje rozmyślania przerwał Ayato który złapał mnie i zakręcił  do okoła.
-Tak się cieszę ,że to ty będziesz grała moją dziewczynę!- wykrzyknął uradowany a ja spojrzałam na niego zaskoczona . Ten uświadomiwszy sobie swoją gapę zarumienił się i zgrabnie zmienił temat.
-Chodźmy  już na rozdanie świadectw- już miał złapać mnie za rękę gdy nagle pojawił się Kentin. Teraz zrobiło się ciekawie bo oboje posyłali sobie groźne spojrzenia ,ciekawe dlaczego? (tak,tak nasza niedomyślna bohaterka –faceplam-) złapałam ich obu za ręce i pociągnęłam za resztą grupy. Weszliśmy do ogrodu gdzie rozpoczęło się rozdanie świadectw. Po około godzinie ,razem z mamą wychodziliśmy już z terenu szkoły gdy zobaczyłam Ayato stojącego przy drzewie i machającego mi, zwróciłam się do mamy
-Możesz już iść ,ja idę pożegnać się jeszcze z Ayato- na co mama przystała skinieniem głowy ,ruszyłam w stronę chłopaka  a gdy doszłam od razu zagarnął mnie w ramiona szepcąc mi do ucha
-Nie mogę uwierzyć ,że już cię nie będzie w tej szkole ,że będę cię tak rzadko widywał . Nie będę mógł codziennie widzieć twoich pięknych oczu ani rumieńców. Nigdy ci tego ni mówiłem bo nie chciałem cię przestraszyć ale musze ci to powiedzieć , kocham cię!- zdrętwiałam w jego ramionach kompletnie zaszokowana , co? ,że jak? Czy on powiedział ,że mnie…. , nie byłam nawet w stanie dokończyć swojej myśli gdy poczułam jego usta na moich. Trwało to może sekundę ,ale czułam się tak dobrze. W końcu oderwał swoje usta od moich ,pocałował mnie w czoło i oddalając się rzucił jedynie
-To cześć ,do próby!- i już po chwili go nie było. W kompletnym szoku  wróciłam do samochodu ,gdzie z mamą od razu pojechałam na lotnisko. Tata czekał na nas przy bramce i chwilę później siedziałam w samolocie ,zastanawiając się  co spotka mnie w nowym kraju ,przez wakacje.


Mam nadzieję ,że rozdział się podobał. Dobra teraz pytanie do was ,jak myślicie co wymyślił Kentin?
Ten kto zgadnie otrzyma ciacho!!
Piszcie w komentarzach.


Rozdział 1

Hej nazywam się Oliwia ale jako ,że  nie lubię swojego imienia  rodzina i znajomi nazywają mnie Ola lub Olcia. Pochodzę z Japonii tak jak cała moja rodzina ,no może oprócz mojego taty który jest Anglikiem. Jestem utalentowana  muzycznie i plastycznie ale jest jeden minus  jestem bardzo nieśmiała ,z rodziną i znajomymi to jeszcze nie jest tak źle ale gdy jestem w nowym miejscu i ktoś nieznajomy do mnie zagada to już jest źle. Zapytacie pewnie dlaczego? Cóż już wam odpowiadam ,wtedy zaczynam się trząść i nie mogę wydobyć z siebie słowa. Wszyscy mówią ,że trudno jest zobaczyć moje oczy przez to ,że często mam głowę pochyloną  na dół. Może powiem teraz wam o moim wyglądzie ,tak więc jestem wysoką blondynką której włosy sięgają trochę niżej niż za ramiona ,oprócz tego mam dwa białe pasemka we włosach po prawej stronie , dwukolorowe oczy ,lewe niebieskie a prawe zielone ,na dodatek naturalnie czerwone usta oraz tatuaż na plecach przedstawiający połączenie anielskich skrzydeł ze skrzydłami kruka. No ale dosyć już  o mnie ,właśnie znajduję się w Sali widowiskowej gdzie odbywa się przesłuchanie do musicalu tak właściwie to jestem obecna tu tylko ciałem bo moje myśli wciąż krążą koło sprawy przeprowadzki. Z mojego zamyślenia wyrwał mnie głos pani Niny
-Czy ty mnie w ogóle słuchasz Oliwio!!!- na co zerwałam się z miejsca i odpowiedziałam                                                                 -Tak – na co ona zrobiła skwaszoną minę i spytała
-W takim razie co mówiłam- no kurczę tu mnie ma ,zarumieniłam się i spuściłam głowę jąkając
-N-nie w-wiem- pani  Nina  tylko westchnęła i kazała mi uważać ponieważ to mój ostatni dzień tutaj.
Po niecałych 14 minutach zabrzmiał dzwonek  oznajmiający przerwę ,zerwałam się z krzesła i ruszyłam w stronę klubu ogrodników który znajdował się na dachu. Nie  jestem w klubie ogrodników ,niestety to nie dla mnie ,mimo to ,że lubię kwiaty to po prostu nienawidzę owadów  ale wracając właśnie otworzyłam drzwi do dachu i znalazłam się w klubie ogrodników ,musze powiedzieć ,że za każdym razem gdy go widzę zapiera mi dech w piersiach. Uśmiechnęłam się sama do siebie i ruszyłam w stronę bujanej ławki  gdzie zabrałam się za rysowanie pięknego motylka który usiadł na kwiatku naprzeciw mnie. Tak upłynęła mi długa przerwa a teraz jeszcze ostatnia lekcja czyli godzina wychowawcza. Nie jest to moja ulubiona lekcja ,pewnie się dziwicie bo przecież  można pogadać itp ale znając życie lekcja będzie się kręcić koło mej osoby ,co nie zbyt mi się podoba. Weszłam do klasy i od razu dopadły mnie moje przyjaciółki  Stefanii i Cecylia które gadały jak to one mają w zwyczaju o ciuchach ,zakupach itp. Ogólnie rozmowy trwały jeszcze około 10 minut dopóki do Sali nie weszła wychowawczyni mówiąc
-Cisza ,cisza mieliście już wystarczająco czasu by porozmawiać a teraz przechodzimy do lekcji- usiadła na krześle i zaczęła sprawdzać obecność, gdy skończyła zaczęła omawiać  zakończenie roku ,które już za 2 dni. W sumie zeszło jej na to z 20 minut i wtedy zeszła rozmowa na inny temat a mianowicie na mój
-Jak pewnie wszyscy wiecie Ola nie będzie już chodzić z nami do klasy w przyszłym roku ,dlatego organizujemy wieczór pożegnalny- stwierdziła a wszyscy się zgodzili kiwając głowami i rozmawiając między sobą co kto zrobi. Nie podobało mi się to ale no cóż taka moja poddańcza wole ,że się nie sprzeciwiłam ,zresztą i tak nie miałoby to sensu.  Reszt godziny wychowawczej przebiegła spokojnie na omawianiu tego jak  mamy bezpiecznie spędzić wakacje. Zadzwonił dzwonek więc razem ze Stefanii ruszyłam do szafek  z kąt zabrałam rzeczy i włożyłam moje książki. Przed bramą szkoły pożegnałam się z Stefanii i weszłam do samochodu mamy. Moja rodzicielka to bardzo urocza kobieta z pięknymi  sięgającymi do kolan włosami i zielonymi oczami ,jest idealnym przykładem jaka powinna być matka. Gdy weszłam do samochodu obdarzyła mnie szerokim uśmiechem i spytała
-Jak tam w szkole – wcisnęła pedał gazu i ruszyłyśmy
-Jak zwykle ,tylko chcą zrobić mi wieczorek pożegnalny- mówiąc  to skrzywiłam się na co mama zaśmiała się radośnie
-I znając życie nie wyraziłaś swojej opinii  na ten temat ,czasami zastanawiam się  dlaczego jesteś taka nieśmiała skoro ja i twój ojciec byliśmy zawsze śmiali.- tak kiedyś też się nad tym zastanawiałam  ale w sumie doszłam jedynie do tego ,że skoro dwa plusy dają minus to musi być tak samo ze mną , no bo skoro moi rodzice oboje są śmiali to ja musze być nieśmiała. Po około 15 minutach jazdy w tym wliczając 5 minut stania w korku dojechaliśmy do domu. Nie za duży ,nie za mały dom w kolorze kawy  z czekoladowymi dachówkami ukazał nam się przed wyjściem z auta. Wysiadłam razem z mamą i wzięłam swoją torbę z tylnego siedzenia . Weszliśmy do domu i ruszyliśmy w stronę przedpokoju ,gdzie zostawiłyśmy swoje płaszcze i buty. W salonie rozdzieliliśmy się i ruszyłam do swojego pokoju by przebrać się w normalne ciuchy ,po czym rozczesałam swoje włosy i związałam w dwa kucyki wiszące po bokach  ,odłożyłam torbę i ruszyłam do kuchni gdzie mama czekała na mnie z obiadem.
Po przywitaniu się z tatą ,w ciszy skonsumowaliśmy obiad i  pozmywaliśmy naczynia przy okazji chapiąc pianą na wszystkie strony .Jako ,że wyszłam z kuchni cała mokra i brudna ,ruszyłam pod prysznic gdzie umyłam włosy i zawinęłam je ręcznikiem w rulon ,ubrałam się w asymetryczną granatową spódniczkę z białymi wzorkami oraz biało czarną bluzkę i czarne skarpetki.
Mój makijaż składał się głównie z nałożenia jaśniutkiego podkładu wytuszowania rzęs ,zrobienia kresek i pomalowania powiek na granat przechodzący w czerń .Wiele ludzi mówi mi ,że wyglądam jak taka porcelanowa laleczka a  dodając do tego moją nieśmiałość ,wychodzi na to ,że wszyscy troszczą się o mnie nie ważne ile się znamy. Wyszłam z łazienki i skierowałam się do salonu ,gdzie siedzieli rodzice, już miałam siadać na kanapie gdy tata spytał
-Idziemy na festiwal  w mieście koło świątyni  wody? – na co ja i mama od razu się zgodziliśmy i już po chwili wychodziliśmy z  domu. Całą drogę rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym ,po około 15 minutach znaleźliśmy się koło świątyni. Było tam bardzo kolorowo ,na około nas widać było kwiaty wiśni i dzieci bawiące się w berka oraz stragany przy których były tłumy. Spotkałam tam wiele osób z mojej klasy i wspólnie chodziliśmy po całej okolicy. Do domu wróciliśmy  po 2  godzinach ,gdzie po umyciu i ubraniu się w piżamę zasnęłam z myślą ,że jutro ostatni dzień szkoły a jednocześnie przedostatni  dzień  mojego  pobytu w  Japonii.

Mam nadzieję ,że rozdział się podoba i za błędy  jeśli takowe  się pojawiły.

Następny rozdział jeśli się wyrobie to dzisiaj wieczorem a jak nie to jutro.

Prolog

Była sobie pewna dziewczyna ,bardzo nieśmiała.
Talent to ona wielki miała.
Pięknie śpiewała i rysowała.
Poczucie humoru też wielkie miała.
Pewnego dnia rodzina zadecydowała.
Przeprowadzka do nowego miasta się gotowała.
W ciągu trzech dni spakować się miała.
I ruszyć do Paryża,
gdzie do nowego liceum o nazwie 
Słodki Amoris uczęszczać ma.
Zobaczymy jak rozegra się historia ta.
Tego jednak w następnym rozdziale dowiemy się.

Kiedy się ukaże?jutro ,nie bójcie się!

Cóż, mam nadzieję ,że podoba wam się mój wierszyk
oraz ,że wciągniecie się w tą historie:)

INFO

To kontynuacja  bloga plossse-smile.blogspot.com w sumie mojego ,poprostu 
gdy próbowałam zalogować się na moje konto google ,napisano mi ,że podane konto nie istnieje
a jak wiecie pewnie istnieje. założyłam więc nowe konto google o tej samej nazwie a nowe rozdziały będą się tu pojawiać

narcia Olcia