niedziela, 13 kwietnia 2014

Rozdział 2

Obudziłam się rano ,nie przepraszam zostałam raczej bestialsko rzucona z łóżka przez mojego tatę. Tak mój ojciec od dawna wie ,że jeśli chce mnie obudzić to nie ma innego wyboru. Posłałam mu spojrzenie pełne  gniewu i ruszyłam do łazienki gdzie po wzięciu prysznica ubrałam się w umalowałam i założyłam buty













 włosy uczesałam  po czym wyszłam z pokoju i ruszyłam do salonu ,po drodze prawie zabiłam się o stojące tam pudła. Spojrzałam na nie ze smutkiem ,taaa już jutro wyprowadzka eh aż się wierzyć nie chce ,w najlepszym przypadku będę cała się trząść ,w najgorszym po prostu zemdleję. Po chwili znalazłam się w kuchni gdzie mama szykowała śniadanie, gdy mnie zobaczyła uśmiechnęła się szeroko i spytała
-I  jak się spało- po czym wróciła do smażenia naleśników ,mhh pycha!  Usiadłam na krześle barku
-Dobrze, szkoda ,że pobudka była trochę twarda!- powiedziałam to tak głośno ,że aż moja mama spojrzała na mnie zdziwiona ,na moich policzkach wykwitł duży rumieniec ,a sama prawi schowałam się pod stół ,po czym szeptem dodałam
- Z czym są naleśniki? – Moja mama otrząsła się z transu i podając mi śniadanie rzekła
- Z bitą śmietaną i truskawkami ,takie jakie lubisz- odwróciła się i zaczęła zmywać ,a ja w tym czasie pałaszowałam naleśniki , około pięć minut później pojawił się tata ,który rozmawiał z jak podejrzewam firmą  przewozową ,skąd to wiem? a stąd ,że zawzięcie gestykulował. Po zjedzeniu naleśników podziękowałam i  wzięłam swoją torbę po czym ruszyłam do szkoły. Dojście zajęło mi około 10 minut a i tak do dzwonka został mi jeszcze kwadrans. Właśnie miałam kierować się do klubu ogrodników ,gdy ktoś naglę zasłonił mi oczy. Prawie dostałam zawału ,nagle ktoś spytał                              -Zgadnij kto to?-  po chwili  wiedziałam już kto to ,z uśmiechem na twarzy rzekłam
-Kentin ,ty idioto!- na co odsłonił mi oczy ,odwróciłam się i przede mną  ukazał się wysoki brunet z zielonymi oczami ,nieśmiertelnikiem na szyi ,czarną koszulką na którą miał założoną niedbale białą koszule ,na nogach zaś miał spodnie moro .Po chwili chłopak ukłonił się i rzekł
-Kentin wystarczy ,moja porcelanowa laleczko! – chwycił mnie w tali i zakręcił  cztery raz w kółko. Tak w ramach wyjaśnienia  jest moim przyjacielem od przedszkola ,kiedyś wyglądał inaczej a mianowicie miał włosy które wyglądały jak garnek oraz wielkie okulary. Pewnego dnia ojciec wysłał go do szkoły wojskowej aby „zmężniał” i takim sposobem wrócił odmieniony. Jak ja się z nim rozstanę? Na tą myśl zrobiło mi się bardzo smutno co zauważył bo po chwili spytał
-Co jest Olcia?- eh ta ma zacna mimika  twarzy. Spojrzałam mu w oczy i powiedziałam z prędkością karabinu maszynowego –Jutro wyjeżdżam do Paryża i tam zamieszkam na stałe – Kentin zrobił taką minę jakby miał się zaraz udusić . Popatrzył na mnie z wyrzutem i już miałam ochotę uciekać ,kiedy zadzwonił zbawienny dzwonek .Pędem ruszyłam na  Japoński  wzdychając z ulgi. Jednak wiedziałam ,że i tak czeka mnie rozmowa z nim. Weszłam do klasy a wszyscy popatrzyli na mnie smutnym wzrokiem ,że aż poczułam się nie komfortowo ,szybko usiadłam w ławce. W stresie minęły mi wszystkie lekcję ,poszłam opróżniłam swoją szafkę z rzeczy  i włożyłam do torby. Gdy ją podniosłam prawie upadłam ,założyłam ją na ramie i kiwając  się na boki ruszyłam do wyjścia gdzie od ucznia pierwszej klasy dostałam kartkę z informację o zakończeniu szkoły ,popatrzyłam na nią ,napisane na niej było następująco:
Ceremonia zakończenia szkoły dla
Kl. 1- 12.00-13.10
Kl. 2-13.20-14.07
Kl. 3-14.15-16.00
Prosimy o przyjście 10 minut wcześniej na salę widowiskową gdzie nauczyciele omówią z wami musical ,a potem skierują was na teren szkolny gdzie rozdane będą świadectwa.
Z poważaniem
Dyrekcja.
No nie jest źle ,schodziłam właśnie schodami gdy nagle źle postawiłam nogę i zachwiałam się .Już miałam upaść na beton gdy ktoś mnie złapał ,no może nie ktoś tylko Kentin
-Uważaj ,jeszcze chwila a byłaby z ciebie tylko kupka kości!- powiedział i postawił do pionu ,wziął moją torbę i zaklął
-Co ty tu trzymasz ,cegły?- po czym wziął mnie za rękę i ruszył dalej ,spojrzałam na niego zdziwiona i powiedziałam
-Rzeczy z szafki- Reszta drogi minęła nam na rozmowach o przeprowadzce ,o dziwo w ogóle się nie wkurzył i swobodnie o tym rozmawiał ,czyli jednak coś planuje. Doszliśmy do mojego domu ,pożegnałam się z nim i weszłam do środka, gdzie zastałam mamę pakującą  figurki do pudła .Powiedziałam jej ciche cześć i ruszyłam do pokoju gdzie o dziwo wszystko miałam spakowane do pudeł i toreb. Zrobiło mi się smutno na ten widok ,zapakowałam resztę książek do torby ,po czym położyłam się na łóżku i po chwili zasnęłam.
Siedziałam na ławce w parku gdzie pisałam tekst nowej piosenki.
Nagle ktoś dosiadł się do mnie i zaczęliśmy rozmawiać ,czułam się wtedy tak swobodnie
,że samą mnie to zdziwiło. Niestety nie widziałam twarzy chłopaka.
Nieznajomy przysunął się do mnie i patrzył jak piszę kolejne słowa piosenki.
Nagle objął mnie ramieniem a ja o dziwo położyłam mu na nim głowę.
Nasze twarze zaczęły się do siebie  zbliżać ,dzieliły nas już tylko milimetry gdy nagle
doszedł do mnie z  oddali głos –Olcia wstawaj!- postanowiłam go zignorować próbując
wrócić do nieznajomego ,ale głos był uparty –Olcia wstawaj!- kolejny raz go zignorowałam. Znów znalazłam się przed nieznajomym ,gdy usłyszałam –Zaraz spóźnisz się na zakończenie roku!.
I to mnie obudziło do końca ,zerwałam się z łóżka i przed moimi oczyma pojawiła się zdenerwowana mama ,która zaciągnęła mnie do auta. W rekordowym tempie dojechałyśmy do szkoły i nawet się nie spóźniliśmy. Przy wejściu do szkoły ,rozdzieliłam się z mamą i ruszyłam do Sali widowiskowej. Zastałam tam większą część uczniów. Nagle ktoś złapał mnie z tyłu ,przybliżył się do mojego ucha i szepnął
-Prawie się spóźniłaś , to twój ostatni dzień w szkole tutaj a ty niepunktualna – ostatnią część wypowiedział z bólem. Odwróciłam się i zobaczyłam  smutnego Ayato  ,mojego przyjaciela ,no nie powiem kiedyś byłam w nim zakochana, może wciąż jestem?. Nie wiem ,przy nim czułam się tak dziwnie jakby serce miało mi by wyskoczyć z klatki piersiowej. ((Może powiem wam jak on wygląda ,tak więc ma czerwono-brązowe włosy ,szare oczy oraz jasną cere ,jest bardzo przystojny….(chwilka rozmarzenia ,ale teraz wracamy do fabuły))
-t-tak , p-przepraszam – idiotka po co się tak jąkam przy nim? ,przecież znam go od dawna eh…
-Nie jąkaj się tak Olcia ,bo pomyślę ,że się mnie boisz!- i wybuchł śmiechem ,przytulając się do mnie ,ahh czysta rozkosz ,westchnęłam może trochę za głośno bo zachichotał cichutko i powiedział
-Aż tak się denerwujesz ,hehe, chodź nauczyciele mają coś do powiedzenia- pociągnął mnie do grupki uczniów. Po chwili nauczyciel wyszedł na środek sceny i ogłosił
-Uwaga ,uwaga, proszę o cisze. Teraz ogłosimy przyznane role do naszego musicalu. – nauczyciel wymieniał rolę i osoba która ją zagra, Kentin dostał rolę najlepszego przyjaciela głównego bohatera ,nadszedł czas na główne role
-Główną role męską dostaje Ayato Sikini a główną damską Oliwia Vittildo gratulcję- no nie wieże ,dostałam główną rolę i to jeszcze z Ayato a główni bohaterowie to para . No nie powiem ,że nie jestem niezadowolona ,tak patrząc Ayato też nie ,ale za to Kentin nie wydaje się zbyt zadowolony, ciekawe dla czego? Moje rozmyślania przerwał Ayato który złapał mnie i zakręcił  do okoła.
-Tak się cieszę ,że to ty będziesz grała moją dziewczynę!- wykrzyknął uradowany a ja spojrzałam na niego zaskoczona . Ten uświadomiwszy sobie swoją gapę zarumienił się i zgrabnie zmienił temat.
-Chodźmy  już na rozdanie świadectw- już miał złapać mnie za rękę gdy nagle pojawił się Kentin. Teraz zrobiło się ciekawie bo oboje posyłali sobie groźne spojrzenia ,ciekawe dlaczego? (tak,tak nasza niedomyślna bohaterka –faceplam-) złapałam ich obu za ręce i pociągnęłam za resztą grupy. Weszliśmy do ogrodu gdzie rozpoczęło się rozdanie świadectw. Po około godzinie ,razem z mamą wychodziliśmy już z terenu szkoły gdy zobaczyłam Ayato stojącego przy drzewie i machającego mi, zwróciłam się do mamy
-Możesz już iść ,ja idę pożegnać się jeszcze z Ayato- na co mama przystała skinieniem głowy ,ruszyłam w stronę chłopaka  a gdy doszłam od razu zagarnął mnie w ramiona szepcąc mi do ucha
-Nie mogę uwierzyć ,że już cię nie będzie w tej szkole ,że będę cię tak rzadko widywał . Nie będę mógł codziennie widzieć twoich pięknych oczu ani rumieńców. Nigdy ci tego ni mówiłem bo nie chciałem cię przestraszyć ale musze ci to powiedzieć , kocham cię!- zdrętwiałam w jego ramionach kompletnie zaszokowana , co? ,że jak? Czy on powiedział ,że mnie…. , nie byłam nawet w stanie dokończyć swojej myśli gdy poczułam jego usta na moich. Trwało to może sekundę ,ale czułam się tak dobrze. W końcu oderwał swoje usta od moich ,pocałował mnie w czoło i oddalając się rzucił jedynie
-To cześć ,do próby!- i już po chwili go nie było. W kompletnym szoku  wróciłam do samochodu ,gdzie z mamą od razu pojechałam na lotnisko. Tata czekał na nas przy bramce i chwilę później siedziałam w samolocie ,zastanawiając się  co spotka mnie w nowym kraju ,przez wakacje.


Mam nadzieję ,że rozdział się podobał. Dobra teraz pytanie do was ,jak myślicie co wymyślił Kentin?
Ten kto zgadnie otrzyma ciacho!!
Piszcie w komentarzach.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz